|
Biografia
|
James Joyce (1882-1941) uważany jest za największego eksperymentatora obecnego stulecia w dziedzinie literatury. Niekonwencjonalne zabiegi formalnie sprawiają, iż proza Joyce'a jest zrozumiała tylko dla nielicznych. Towarzyszyła mu atmosfera skandalu - w Nowym Jorku nakład "Ulissesa" publicznie spalono, natomiast w Wielkiej Brytanii obowiązywał zakaz przywożenia do kraju zagranicznych wydań. Wychowany w Irlandii, wykształcony w jezuickich szkołach, niepokorny Joyce już we wczesnej młodości odwrócił się od katlicyzmu, Aby zdobyć konkretny zawód, rozpoczął studia medyczne. Po krótkim czasie jednak porzucił je i całkowicie poświęcił się pisaniu książek. Po dwuletnim pobycie w Paryżu, wraz ze swoją kochanką. Norą Bernacle, przeprowadził się do Włoch. Tam, aby utrzymać ukochaną i dwójkę ich dzieci, pracował jako nauczyciel języka angielskiego, jednak najbliższe jego sercu pozostało pisarstwo. Jego pierwsza powieść, "Portret artysty z czasów młodości", (publikowana w odcinkach w latach 1914-15) to książka o charakterze autobiograficznym. Autor z wielkim zaangażowaniem opisuje w niej pozornie błahe wydarzenia ze swej młodości - kazanie w kościele czy dyskusję z przyjacielem na temat sztuki. Podobnie jak Virginia Woolf, Joyce był zdania, iż prawdziwą osobowość człowieka można zgłębić jedynie poprzez poznanie go w sytuacjach codziennych. Ulisses W 1922 roku ukazało się najwybitniejsze, a zarazem najbardziej kontrowersyjne, przez dziesięć lat zakazane w Stanach Zjednoczonych i w Anglii, dzieło Joyce'a - Ulisses. Bohaterem powieści jest dobrotliwy, pokorny nieudacznik pochodzenia żydowskiego, Leopold Bloom. Pasmo upokorzeń, które spotykają go bądź ze strony apodyktycznej żony, bądź irlandzkich katolików rekompensuje sobie przygodami erotycznymi. Autor opisuje 24 godziny z życia Blooma, dając popis bezprecedensowej wirtuozerii języka. Można tu bowiem znaleźć fragmenty napisane stylem wzorowanym na kobiecych czasopismach, elementy języka ulicy, a także ustępy pełne cytatów z literatury czy mitologii, z Iliadą i Odyseją na czele. Ostatnia powieść Joyce'a, "Finnegan's Wake" (1939), ma postać sennej fantazji, zaś w warstwie formalnej składa się w większości ze zbitek językowych, kalamburów, neologizmów i niedokończonych zwrotów. Nie zrozumiawszy dzieła, które zresztą do dziś pozostaje zagadką, ówczesne środowisko literackie bezlitośnie je skrytykowało. Joyce to pisarz, któremu w ciągu zaledwie 10 lat udało się zrewolucjonizować prozę pisaną w języku angielskim. Joyce rozbił tradycyjną narrację, by wyeksponować znaczenie ulotnych wrażeń i podświadomości w życiu człowieka. Największą zasługą było podjęcie rewolucyjnych idei, jakie pojawiały się w filozofii i nauce i wprowadzenie ich do literatury. Sandycove - Wieża Jamesa Joyce`a Powodem, dla którego do wieży Martello w Sandycove pielgrzymują wielbiciele Joyce`a, są nie tyle jej związki z pisarzem - który spędził tu zaledwie tydzień w sierpniu 1904 r., na miesiąc przed wyjazdem z kraju wraz z Norą Barnacle - ile fakt, że rozgrywa się w niej pierwszy rozdział Ulissesa. Pobyt nie był zresztą szczególnie dla Joyce`a przyjemny: innym gościem Gogarty`ego był niejaki Samuel Chenevix Trench, który szóstej nocy pod wpływem sennego koszmaru porwał pistolet i oddał kilka strzałów do kominka we wspólnej sypialni. Potem za broń złapał Gogarty i krzycząc "Zostaw go mnie!", zaczął strzelać do wiszących nad głową Joyce`a rondli. Następnego dnia pisarz wyjechał. Joyce już od młodzieńczych lat otrzymywał nagrody za swoje wypracowania, które regularnie pisywał będąc jeszcze w szkole jezuickiej. Jego pierwszym dziełem był słynny "Stefan bohater", którego w większej części spalił, a resztki uratowała jego siostra Eileen. "Stefan" okazał się dziełem o wyjątkowej naturze literackiej. Już bowiem tam pisarz wprowadza zaczątki dzieła swego życia- mistrzostwa użycia środka czasowości w dziele literackim i strumień świadomości. Następnie pisał wiersze miłosne i neoromantyczne- "Muzykę Kameralną"- którą uznał za dzieło niedoskonałe. Poza kilkoma wierszami nadającymi się do śpiewania Joyce skwitował książkę słowami "niech ją diabli wezmą". Truman Capote uważa, że gdyby nie następne dzieło Joyce'a, "Dublińczycy", nigdy nie napisałby on "Ulissesa" nazywając to "ćwiczeniem palców". "Dublińczycy" stali się mistrzostwem gatunku opowiadań. W szczególności wymieniane jest tu opowiadanie "Zmarli", które zwane jest doskonałym. Dzieło uznano za zdarcie z prawdziwych Dublińczyków masek. Wielu doszukuje się w nim różnego rodzaju parafraz i parodii, na przykład Ostatniej Wieczerzy. Był także autorem ciekawego choć bezsukcesowego dramatu "Wygnańcy". Osobistości wymieniane w "Dublińczykach" jak i w poprzednich dziełach znajdują swoje miejsce w "Ulissesie", którego autor pisał przez osiem lat. "Ulisses" jest światem zorganizowanym. Opisuje dzień z życia dwóch ludzi, znanego z dzieł poprzednich Stefana Dedalusa i jego "nowego", wyidealizowanego ojca Leopolda Blooma. Dzień ten to 16 czerwca 1904 roku, w którym James Joyce umówił się na randkę ze swoją przyszłą żoną i którego rocznicę co dzień świętuje się jako dzień Blooma, Bloomsday. Jak Joyce mówił Janowi Parandowskiemu jest to "epopeja nowoczesności", "epopeja ciała". Przy całym opisie i wyrażeniu człowieka następuje także zmitologizowanie każdej chwili i szczegółu akcji przez co czas Joyce'a uważany jest za zjawiskowy, wiecznie nowy i przepełniony poszczególnymi światami. Nowością jest powszechny w książce strumień świadomości. Ludzki dzień jest tu parodią (zgodnie z Joycem parodia i komedia to najdoskonalsza sztuka) "Odysei" Homera. Główni bohaterowie "żeglują" po morzu-Dublinie życia i spraw codzienności by w końcu się odnaleźć. Autor sięga tu po największe eksperymentatorstwo każdy epizod (których jest osiemnaście) pisząc stylem i metodą inną próbując odbiór czytelnika. Dzieło uznane zostało za pornograficzne i nieprzyzwoite. W Stanach Zjednoczonych palono nakład publicznie, a na Wyspach Brytyjskich zakazano dystrybucji i transportu książek. "Ulissesa" i tak większość nie czytała. Zgodnie ze statystykami poczynionymi w Stanach Zjednoczonych w latach 20. książka jest tak trudna, że nie przeczyta jej większość. Już w 1922 roku Joyce ogłosił, że pracuje nad nową książką. Poznał wtedy swego przyszłego ucznia i sekretarza, laureata Nagrody Nobla, którą jakoby miał odebrać za niego, Samuela Becketta. Dzieło zwane Work in progress (praca w toku) wydawane było w gazetach amerykańskiej awangardy. Po 17 latach pracy autor opublikował całe dzieło pod tytułem "Finnegans Wake" (dosł. "Czuwanie przy zmarłym Finneganie", w tłumaczeniu Krzysztofa Bartnickiego- "Finneganów tren"). Tytuł odnosił się do znanej ballady irlandzkiej "Finnegans Wake" o śmierci Irlandczyka, Tima Finnegana. Dzieło okazało się doskonałą nowością i dziełem do dziś nie do końca pojętym. "Ulisses" był dniem człowieka, "Finnegans" jest jego nocą. Ten pierwszy był epopeją ciała, drugi będzie więc epopeją ducha. Tłumacz Joyce'a Słomczyński uważa, że "Ulisses" parodiował "Odyseję", więc "Finnegans" parodiuje "Księgę umarłych". Umberto Eco uważa, że jest to jednak parodia, uwspółcześnienie życia średniowiecznego w nowoczesnym świecie. Autor ślepł, więc stworzył formę audiowizualną swej powieści uważając, że wystarczy głośne przeczytanie by zrozumieć dzieło. Okazało się to jednak o wiele trudniejsze. Książce brak linearności i kontekstu, fabuły i harmonii, powieściowości jako takiej. Zwane jest poematem. Brak kontekstu i fabuły, nielinearność i wielometaforyczność każdego niemal ze słów sprawia, że czytelnik jest jednocześnie jej autorem. Czytelnik stwarza sobie kontekst, łączy, pejoratywizuje znaczenia znalezione w tekście tworząc własną książkę. Z tego względy dzieło to nazywane jest "maszyną do robienia książek", co jest bardzo adekwatnym spostrzeżeniem. Przyglądając się tłu filozoficznemu książki natrafiamy na jednostajność historii Giambattista Vico i egzystencializm. Czytelnik jest więc wrzucony w świat jakim dosłownie jest "Finnegans Wake". Jest to świat zbudowany kunsztownie. Dzieło ma 628 stron, tyle ile pole koła o promieniu 100, co sprawia, że książka jest żywą kwadraturą koła (odkrycie badaczki Joyce'a, Katarzyny Bazarnik). By przeczytać z kolei "Finnegans Wake" należy wiedzieć dokładnie wszystko. Książka nigdy nie jest aktualna, ponieważ by cokolwiek w niej zrozumieć należy znać przyszłość, teraźniejszość i przeszłość, chiromancję, czary, przewodniki po miastach, plan miasta Dublina, gazety dla kobiet, legendy Irlandzkie, historię opery, wszystkie języki i wiele innych. Każde słowo, fraza, epizod, każdorazowe przeczytanie zatopione są w nieskończoności znaczeń o konkretnym pokroju. Książka nawet wtedy, gdy istotnie czytać będzie ją wszechwiedzący nie będzie nigdy przeczytana ponieważ końcowe zdanie urywa się i jest początkiem pierwszego urwanego zdania- jest więc to błędne koło. Dzieło to mógłby przeczytać i zrozumieć jedynie Bóg, w którego Joyce bał się wierzyć. Najważniejszym propagatorem Joyce'a w Polsce był niewątpliwie tłumacz i pisarz Maciej Słomczyński. To także dzięki niemu i Janowi Parandowskiemu sława Joyce'a po latach dopiero Joyce dotarła do Polski. Najważniejszym jego dokonaniem było wydanie "Ulissesa" w 1969 roku. Wcześniej jednak wiersze w 1958 roku wydano "Dublińczyków" w tłumaczeniu Kaliny Wojciechowskiej, a wiersze Joyce'a tłumaczył sam Jarosław Iwaszkiewicz. W latach 70. wydano także "Portret artysty z czasów młodości" tłumaczenia Zbigniewa Allana. Najważniejszym ośrodkiem tłumaczenia Joyce'a była od początku "Literatura na świecie". Również w latach 70. Maciej Słomczyński przetłumaczył najważniejsze dzieła poetyckie Joyce'a- "The Holy Office" (Święte Oficjum), "Chamber music" (Muzyka kameralna), "Pomes Penyeach" (Jabłuszka po pensie), "Giacomo Joyce", "Ecce Puer", a także fragmenty "Finnegans Wake". Co do tego ostatniego zapowiedziano już w latach 70. przekład przez Macieja Słomczyńskiego, a fragmenty tłumaczeń wydawane były w "Literaturze na świecie". Przełożono wtedy najważniejszy epizod- "Anna Livia Plurabelle"- a także wprowadzenie do dzieła. Maciej Słomczyński nie podołał jednak "Finnegans Wake'owi". Następnie dzieło to starał się przełożyć Tadeusz Mirkowski, a w 2004 zapowiedziano w "Literaturze na świecie" tłumaczenie "Finnegans Wake'a" drukując najnowsze tłumaczenia Krzysztofa Bartnickiego. Literatura po Jamesie Joysie nie mogła uchronić się nawet przed jego działalnością literacką. Był on bowiem jak słusznie o sobie mówił "największym maszynistą świata" i znany jest jako największy egocentryk i agorant swojego czasu. Niemal wszyscy wielcy literaci jego czasu oprócz podziwiającego go Hemingwaya krytykowali go za nihilizm i impertynencję, a także za dziwaczny styl. Był on największym eksperymentatorem literatury co udowodnił najpierw Ulissesem, który dał mu światową sławę heretyka i zboczeńca, a potem Finnegans Wake, który okazał się "najlepszą książką, której nikt nie przeczytał" jak uznano później. Był pisarzem niezrozumianym od początku do końca swojej twórczości, by dopiero po swej śmierci odbić się w ogromnym stopniu w późniejszej literaturze, malarstwie, muzyce, telewizji i innych mediach.
|
| faktoring : stoliki : prace licencjackie : materace kraków : techniki sprzedaży : plandeki : tłumaczenie : suknie ślubne | |